reklama

848. Resident Evil 2: Apokalipsa, reż. Alexander Witt

848. Resident Evil 2: Apokalipsa, reż. Alexander Witt

Oryginalny tytuł: Resident Evil: ApocalypseSeria: Resident Evil #2

Reżyseria: Alexander Witt drivelan power increase

Scenariusz: Paul W.S. AndersonZdjęcia: Derek Rogers, Christian SebaldtMuzyka: Jeff Danna, Elia CmiralKraj: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, KanadaGatunek: Horror, AkcjaPremiera światowa: 10 września 2004Premiera polska: 29 października 2004  Obsada: Milla Jovovich, Sienna Guillory, Eric Mabius, Oded Fehr, Thomas Kretschmann, Jared Harris, Sandrine Holt, Mike Eppsfungalor

     Kiedy w 2002 roku Paulde

W.S. Anderson przeniósł na wielki ekran znaną grę komputerowątitan gel como aplicar

„Resident Evil”revitalum mind plus dos

nie liczył się z tym, że osiągnie tak wielki sukces. Wiadome byłomacho man kako uporabiti

więc, że film doczeka się wkrótce swojej kontynuacji. Andersonpodpora růstu vlasů

już miał gotowy scenariusz do „Resident Evil: Apokalipsa”,cachet pour bander

jednakże ze względu na jego zaangażowanie w projekt „Obcy kontra

Predator” nie mógł zająć się reżyserią drugiego filmu. Wtedy

producenci wspólnie zdecydowali, że powinien się tym zająć

Alexander Witt, dla którego był to pierwszy film samodzielnie

wyreżyserowany. Okazało się trafnym wyborem, gdyż zarówno ekipa

filmowa, jak i widzowie są zadowoleni z jego pracy i jej efektów.

     Po tym jak Alice

(Milla Jovovich) wraz z Mattem (Eric Mabius) wydostają

się żywi z tajnej placówki badawczej korporacji Umbrella i

przejęci przez ich wysłanników, wirus T wydostaje się na światło

dzienne i powoduje spustoszenie na ulicach miasta Raccoon. Korporacja

Umbrella przygotowuje się do ewakuacji miasta, jednakże gdy tylko

spostrzega, że wirus dotarł do jedynego miejsca łączącego

Raccoon ze światem automatycznie zamyka drogę wyjazdu. Osoby,

którym cudem udało się uniknąć zarażenia i śmierci próbują

odnaleźć bezpieczne schronienie. Wśród nich jest funkcjonariuszka

policji Jill Valentine (Sienna Guillory), która chroni

ocalałych, kryjących się w kościele. Z pomocą przybywa Alice,

która ratuje ich z opresji, a dzięki ofercie doktora Ashforda

(Jared Harris) mają szansę wydostać się bezpiecznie z

miasta, jeżeli tylko odnajdą jego córkę. Nie będzie to jednak

takie proste, gdyż za każdym rogiem czają się zarażeni, a także

eksperyment korporacji – Nemesis, którego celem jest stoczenie

śmiertelnego pojedynku z Alice.

     Zarówno ekranizacje

gier, jak i filmy o zombie cieszą się ogromną popularnością

wśród widzów. Te dwa elementy choć trudne do zrealizowania udało

się połączyć właśnie w „Resident Evil”.

Wszystko rozpoczęto od wstępu, który jest jednocześnie

zakończeniem poprzedniego filmu. Dzięki dobrze wstawionym nowym

fragmentom filmu zobaczyć mogliśmy jak to wszystko się zaczęło,

jak wydostało się na miasto. 

Ponadto w filmie jest sporo nawiązań

do gry, którymi Anderson musiał tak manewrować, ażeby wyszły na

tyle zadowalająco, aby fan serii gier nie wyszedł zawiedziony z

seansu. W filmie pojawia się przede wszystkim Jill Valentine i

dołożono wszelkich starań, aby jak najlepiej odtworzyć jej osobę

znaną z gry. Ponadto mamy także nawiązanie do innej postaci takiej

jak Dr Ashford, który w filmie jest raczej sympatycznym człowiekiem,

a w grze rodzina Ashfordów należała do czarnych charakterów. Film

jest tak samo dynamiczny jak gra. Nie brakuje tutaj masowych

strzelanin, nie tylko do zombiaków. Zombie jednak budzą skrajne

emocje w widzach. Z jednej strony mogą się podobać, ale z drugiej

wywołują totalną odrazę. Dzięki temu twórcom udaje się

perfekcyjnie zbudować napięcie, a wprowadzając kolejne przeszkody

na drodze bohaterów , czy to w postaci dziwnych stworzeń,

zmutowanych psów, czy zwykłych zombie, sprawiają, że widz nie ma

czasu się nudzić, więc jedynie pozostaje mu się dobrze bawić na

wspaniałym widowisku.

     Atmosfera filmu

byłaby niczym bez jego walorów estetycznych. Najważniejsza okazała

się być praca charakteryzatorów, którzy starannie pracowali przy

tworzeniu makijażu zombie, nie tylko tych ludzkich, ale także i

zwierzęcych. Ponownie postawiono na realizm bez użyciu efektów

komputerowych. Inaczej wyglądało to przy różnego rodzaju

wybuchach, także tym końcowym, do którego użyto modeli bloków

mieszkalnych. Nie mniej wyglądało to bardzo autentycznie. Warto

też zwrócić uwagę na scenerię filmu, który kręcony był przede

wszystkim w Kanadzie, co od razu zaowocowało pięknymi widokami w

niektórych sekwencjach filmu. Tym razem muzyka była bez wyrazu i

było jej zdecydowanie za mało. Brakowało charakterystycznych

mrocznych dźwięków znanych z pierwszego filmu, ale gdy zmienia się

kompozytorów, którymi teraz byli Jeff Danna i Elia Cmiral, trzeba

się liczyć z takim efektem.

     Anderson nie miał

zamiaru tworzyć tego filmu, gdyby Milla Jovovich zrezygnowała z

udziału w nim. Uważał, że jest ona stworzona do tej roli i z jego

opinią zgodzi się każdy. Milla ponownie zabłysnęła w filmie

swoimi umiejętnościami fizycznymi. Przed rozpoczęciem zdjęć

wszyscy aktorzy musieli przejść wykańczający trening, aby wypaść

wiarygodnie w swoich rolach. Milla ćwiczyła cztery miesiące bez

wytchnienia. Nauczyła się capoeiry, a także sztuki obchodzenia się

z bronią. Była bardzo pojętną uczennicą, gdyż szybko udało jej

się przyswoić skomplikowaną choreografię walki z Nemesis. Efekty

jej pracy widać na ekranie. Jest zwinna i gibka, a przede wszystkim

zdeterminowana. Rzadko zastępowali ją kaskaderzy, jednakże w

scenie zbiegania z budynku było to konieczne. Drugą gwiazdą filmu,

która była wyzwaniem nie tylko dla twórców, a także i aktorki

była rola Jill Valentine, po długich poszukiwaniach została nią

Sienna Guillory. Wyglądem przypominała trochę Larę Croft z „Tomb

Raider”, jednakże Sienna wzorowała się na ruchach swojej

postaci z trzeciej części gry. Tworząc jej wizerunek twórcy nie

chcieli zawieść fanów bohaterki, jednakże efekt wyszedł

znakomicie i nawet sam producent gry był zachwycony, nie mogąc

uwierzyć w to jak bardzo Sienna wygląda jak Jill. Z męskiej części

obsady w filmie zobaczyć mogliśmy znanego pogromcę mumii Odeda

Fehra, który tym razem wcielił się w postać zdradzonego komandosa

korporacji Umbrella – Carlosa Olivera. Facet bardzo męski,

jednakże nijaki w swojej roli. Każdy potrafi wymachiwać bronią i

mordować zombiaków. Jednakże dużo radości dostarczało

pojawienie się na ekranie czarnoskórego Mike`a Eppsa (L.J.). Dzięki

niemu można było się pośmiać i całkowicie zmieniał aurę

filmu, kiedy tylko się pojawiał. Poza tym podziwiać mogliśmy

również znanego z pierwszego filmu Erica Mabiusa, który tym razem

zmienia się nie do poznania. Pomimo tego, że jego kostium ważył

130kg Eric całkiem nieźle radził sobie grając swoją rolę.

Występowanie w tego rodzaju filmie wymaga od aktorów sporo

poświęcenia. Są to wielogodzinne ćwiczenia, nie tylko gry

aktorskiej, ale przede wszystkim ćwiczenia fizyczne, aby sprawnie

poruszać się na ekranie. Pod tym względem wszyscy spisali się

znakomicie i każdy zasługuje na szacunek za swoje osiągnięcia.

     „Resident

Evil: Apokalipsa” to już drugi film o walecznej Alice

zgniatającej zombie jak robaki. Jednakże rozwój wydarzeń w

filmie, w szczególności postępy dotyczące Alice i całego

projektu, świadczą o przygotowaniach do dalszych kontynuacji,

których może być bardzo wiele. Nie jest to jednak zaskakujące,

gdyż filmy o tak wybuchowej akcji i tak porażającym klimacie

zbudowanym przez nazbyt realistyczne zombie zawsze będą się

podobać i przyciągać rzesze widzów. W szczególności jeżeli

cały szum odbywa się wokół kultowej gry, a fani z pewnością nie

przegapią dalszych poczynań bohaterów.

reklama
reklama
reklama