reklama

215. Sztuka zrywania, reż. Peyton Reed

215. Sztuka zrywania, reż. Peyton Reed

Oryginalny tytuł: The Break-UpReżyseria: Peyton ReedScenariusz: Jeremy Garelick, Jay LavenderZdjęcia: Eric Alan EdwardsMuzyka: Jon BrionKraj: USAGatunek: Komedia romantycznaPremiera światowa: 01 czerwca 2006Premiera polska: 04 sierpnia 2006Obsada: Vince Vaughn, Jennifer Aniston, Cole Hauser, Jon Favreau, Joey Lauren Adams

    Brooke i Gary poznają się na jednym z meczy. Od razu przypadają sobie dodrivelan power increase

gustu. Są już ze sobą dość długi czas, aż do pewnego przełomowegofungalor

momentu w ich życiu. Brooke zrywa z Gary`m. Brooke chce tylko, żeby Garyvarikosette

zrozumiał swój błąd i zmienił swoje zachowanie. Niestety Gary jakoś niedrivelan pregledi

specjalnie zauważa intencje Brooke i oboje robią sobie na złość.fungalor

Problem w tym, że mieszkanie, w którym mieszkają należy do nich obojga imacho man

żadne nie chce się wynieść. Jedynym rozwiązaniem jest sprzedaż

mieszkania.    

Tutaj od razu uczepię się tytułu! Jak ja to uwielbiam... Nie mogli

filmu po prostu nazwać "Rozstanie". Brzmiałoby to o wiele lepiej, a nie

kurcze tworzą jakieś nowe zabawy słowne. Chyba nigdy tego nie skumam.    

Film jest dosyć nietypową komedią romantyczną. Nie dość, że rozpoczyna

się w dosyć dziwnym momencie, to w dodatku kończy się w jakiś dziwny

sposób, dla mnie totalnie nie romantyczny, ale to może tylko moje zdanie

:P Mianowicie... film rozpoczyna się tym, że Brooke po kolacji dla

niej, Garego i ich najbliższych, którą sama przygotowała, musi sama po

niej posprzątać, gdyż Gary jest zbyt zajęty grą telewizyjną. Jakież było

zdziwienie, gdy zobaczyłam tam GTA: San Andreas :D buhaha :D ale do

rzeczy :P Brooke nie wytrzymała i zerwała z Garym. Nie, żeby specjalnie

tego chciała, tak jak pisałam wyżej, pragnęła tylko, żeby zrozumiał swój

błąd i zrozumiał to jak bardzo ją kocha i jej potrzebuje. Ale...

oczywiście jak to bywa z facetami oni nie są zbyt domyślni (bez urazy

dla płci męskiej).     Ten film specjalnie oglądałam z moim

chłopakiem :P nie żebym zrobiła to specjalnie :D po prostu chciałam,

żeby zobaczył jak to jest. Wydaje mi się, że ten film jest idealny dla

par. Można bowiem zobaczyć w nim dwie strony medalu. Kobiety mogą

zobaczyć jak czują się faceci, a faceci mogą w końcu zrozumieć, chociaż

częściowo, skomplikowane myślenie kobiety.     Momentami było w

filmie naprawdę prześmiesznie. Dla przykładu, gdy Brooke poszła na

depilację :P aby przykuć uwagę Garego :D normalnie rozwaliło mnie to,

gdy przechadzała się nago po domu, a Gary wbił w nią oczy na tak długo,

że aż pobili go w grze bokserskiej :D no to miałam ubaw :) a już nie

mówiąc o wyrazie twarzy Brooke podczas depilacji :P to musiało boleć!

Poza tymi śmiesznymi fragmentami były też te naprawdę przykre. 

Poryczałam się chyba z 3 razy na tym filmie a mój Misiek podawał mi

tylko chusteczki. Pierwszy motyw, gdy Brooke wyszła niby na randkę, bo

od razu z niej wyszła, a właściwie wysiadła z taksówki, wróciła do domu,

a tam Gary zorganizował ze znajomymi i dziewczynami grę w rozbieranego

pokera i Brooke akurat wróciła, gdy jedna laska już prawie w całkowitym

negliżu tańczyła kusząco dla Garego. Gdy zobaczyłam minę Brooke po

prostu się popłakałam.  Drugą sceną, przy której znowuż ryczałam była

scena, w której Brooke przybrała inną strategię i postanowiła zaprosić

na koncert Garego. Czekała na niego, a on nie przyszedł... i ostatnia

scena połączona właściwie  z tą drugą, gdy Gary przyszedł ją przeprosić,

ze nie przyszedł a ona już płakała. Wyjaśniła mu dokładnie o co jej

chodziło i w ogóle z tym całym zerwaniem i cały czas płakała. Nie wiem

czemu, ale nie mogę patrzeć jak ktoś ryczy w filmie bo mnie też się chce

płakać. Acha przypomniała mi się jeszcze jedna łzawa scena... gdy Gary

się zmienił. Zrobił dla Brooke kolację i naprawdę wszystko zrozumiał i

powiedział jej tyle pięknych słów.    Coś co mnie zaskoczyło w

filmie w ogóle :) POLSKA :D tak nasz piękny, cudowny kraj w filmie

amerykańskim :) najpierw flaga i nasze godło w firmie Garego i jego

braci, a potem jego koszulka z napisem "Polish Proud", czyli tłumacząc z

wolna "Polska duma". Poruszyło mnie to o dziwo :)     Zakończenie

filmu jest dosyć niespotykane tak jak już pisałam o tym, bo nie kończy

się happy endem, chociaż w pewnym sensie... zależy jak to rozumieć :)   

W głównych rolach zobaczymy hollywoodzką parę- Jennifer Aniston w roli

Brooke i Vince Vaughna w roli Garego. Oboje zagrali świetnie, a w

szczególności Jennifer. Znowu przypomniała nam swoje śmieszne minki :D   

Film bardzo mi się podobał i możecie mi uwierzyć, że jest to wręcz

idealny film dla par, aby w końcu mogły docenić się wzajemnie. Coś o tym

wiem... bo u mnie zdało to egzamin :P

reklama
reklama
reklama