reklama

191. Klik: i robisz, co chcesz, reż. Frank Coraci

191. Klik: i robisz, co chcesz, reż. Frank Coraci

 Oryginalny tytuł: ClickReżyseria: Frank CoraciScenariusz: Steve Koren, Mark O`Keefe, Juan Jose CampanellaNa podstawie: opowiadania Marka O`Keefe`aZdjęcia: Dean SemlerMuzyka: Teddy CastellucciKraj: USAGatunek: Komedia, FantasyPremiera światowa: 22 czerwca 2006Premiera polska: 01 września 2006Obsada: Adam Sandler, Kate Beckinsale, Christopher Walken, David Hasselhoff

   Michael Newman jest człowiekiem pracującym w firmie Ammera, którygoji cream ซื้อ-ได้-ที่ไหน

niedługo ma otrzymać awans. Oprócz tego ma piękną żonę, która pragnie,titan gel comentários

aby spędzał z rodziną więcej czasu, oraz urocze dzieciaki, które bardzofungalor αξιολογήσεις

chciałyby dorównać swojemu sąsiadowi Kevinowi O`Doylowi pod względemdrivelan mõju

posiadanych zabawek. Micheal ma ogromny dylemat, gdyż dobrze wie, żevaricofix fórum

bardzo kocha swoją rodzinę, ale równie bardzo chce dostać awans, żebynauka języka przez internet

móc zapewnić im lepszy byt. W końcu nie wytrzymuje. Udaje się do, zakademia wagnera opinie forum

wyglądu, normalnego sklepu, w którym chciałby kupić sobie choćby nowy

pilot, który obsługiwałby wszystko w jego domu. Los, o imieniu Morty,

daje mu coś więcej, szansę, aby mógł kontrolować nie tylko sprzęt

domowy, ale i również i własne życie.   

W sumie nie spodziewałam się, że zobaczę ten film w kinie. Była to

spontaniczna decyzja :) ale muszę przyznać, że w ogóle jej nie żałuję.   

Film jest komedią, ale jak to bywa z takimi typami komedii, jest

śmieszna tylko do pewnego momentu. Tak samo jak w tym filmie. Wszystko

jest pięknie, śmiesznie i w ogóle jak w raju do momentu, gdy wszystko

zaczyna przybierać zły obrót, ale o tym za chwilkę. Najpierw o tej

jaśniejszej stronie filmu :P    Uśmiałam się na nim potwornie. Co

prawda nie lubię dowcipów Sandlera i tej jego mordy, ale muszę przyznać,

że jakoś podobały mi się jego żarty w tym właśnie filmie. Wiele było

przeróżnych scen, w których można było płakać ze śmiechu bądź też nawet

się turlać, ja dodatkowo zakrztusiłam się popcornem :P ale mniejsza o

szczegóły. Nie umiem teraz wymienić większości tych przezabawnych

fragmentów, ale znając życie pewnie zaczną mi się przypominać, gdy tylko

opublikuję tę notkę, więc przytoczę wam kilka z nich i nie mówię od

razu, że są one najśmieszniejsze :P Więc jednym z moich ulubionych

fragmentów jest odkrycie przez Michaela magicznych i dość niezwykłych

właściwości nowo nabytego pilota, czyli? Michael pracuje nad projektem,

gdy jego pies zaczyna szczekać :) oczywiście pomimo upomnień swojego

pana nie daje za wygraną i szczeka dalej :P więc Michael bierze pilot i

,pewnie tak jak każdy z nas kto ma dość panującego dookoła hałasu,

próbuje ściszyć psa. O dziwo... udaje mu się to! Michael z początku nie

chce w to wierzyć. Wypuszcza psa, żeby zrobił swoje, ale ten straszliwie

się ślimaczy, dlatego też Michael sprawdza czy wcześniejsze właściwości

czasem mu się nie przewidziały i przewija spacerek pieska, no wiecie,

żeby było szybciej :P potem tylko niezmierzona radość i niepohamowane

szczęście, że nie będzie się męczył już więcej. To był jeden ważniejszy

szczegół w tym filmie :P oczywiście mowa o komediowym aspekcie filmu.    

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, naprawdę nie zdajecie sobie sprawy jak

ogromne ono było, film miał morał. Chwyciło mnie to za serce. Czegoś

takiego się nie spodziewałam po filmie z Sandlerem, a tutaj proszę... W

pewnym momencie tak jakby z komedii przeskakujemy w najstraszliwszy

dramat. Dlaczego? Ponieważ pilot sam się programował i fragmenty, które

przewijał teraz same się przewijały. Dlaczego tak się stało? Dlatego, że

Michael chciał po prostu za dużo no i za wiele przeskoczył na raz.

Można by powiedzieć, że pilot się zepsuł i musiał unikać niektórych

sytuacji, żeby czasem tego nie przeskoczyć i nie stracić kolejnych

minut, godzin, dni bądź nawet miesięcy i lat ze swojego życia. Stało się

to bardzo niebezpieczne. Bo w sumie jakbyście się czuli, gdybyście nie

mogli już cofnąć czasu, który ucieka wam sprzed nosa szybciej niż

zwykle. A wy nic nie możecie zrobić. Moglibyście się postarzeć o 50 lat w

ciągu minuty, bo tak byście to odczuwali. No i oczywiście zaczęły się

problemy, gdyż nawet pomimo tego Michaelowi zostało niewiele życia.

Więc... ja oczywiście zaczęłam płakać. Normalnie jakby mnie coś ścisnęło

za serce i zmusiło do płaczu. Powstrzymywałam się, ale nie byłam w

stanie. I pomyśleć, że to wszystko dla pracy. W tej sytuacji padło ważne

zdanie "Rodzina jest zawsze najważniejsza". Myślałam, że zakończenie

będzie normalnie tragiczne, ale... pewnie domyślacie się co się stało.

Ja wam tego nie zdradzę :P huhu :D     W sumie w tym filmie coś mnie

ubodło. Można by powiedzieć, że nie był on zbyt zgrany, tzn. ta cała

fabuła czasowa i w ogóle. No, ale widocznie nie zrozumiałam. Chodzi mi

tu w sumie o moment, w którym Michael przewija tego swojego psa i on

dodatkowo gwałci kaczuchę maskotkę i gdy Michael wyłącza przyspieszenie

to tak jakby ten pies robił to w jakimś straszliwie szybkim tempie. Jaki

to ma sens? przecież to było przyspieszenie czasu a nie tej czynności.

No chyba, że o to właśnie chodziło. Innym szczegółem, który pewnie też

można tak wytłumaczyć jest scena łóżkowa między Michaelem i Donną, gdy

on znowu przewija a tutaj mijają może z 3 minuty. Bez sensu. Skoro

przewija to powinien też się przewijać czas. Bo skoro tak było z tymi

całymi latami to czemu tak nie mogłoby być?    Bardzo podobał mi się

Adam Sandler w tym filmie. Naprawdę szczerze go nie znoszę i filmów z

nim unikam jak ognia, ale na ten się skusiłam i strasznie mi się podobał

:) te jego miny, żarty i w ogóle... no prześwietny jest, a jak wyglądał

jak staruszek.. masakra :D normalnie lepiej niż za młodu :P No

oczywiście Sandler zagrał Michaela :P W roli jego żony Donny wystąpiła

Kate Beckinsale. Była po prostu... czarująca. Zresztą jak zawsze. A jak

się postarzała to też nie wyglądała najgorzej :) świetnie i pięknie :)

Grała niesamowicie. W roli szefa Michaela, czyli Ammera zobaczymy Davida

Hasselhoffa. Motywy z nim były po prostu zniewalające, na przykład gdy

Michael go zastopował, w momencie gdy miał otwarte usta i napierdział mu

na twarz, bo nie dostał awansu chociaż dał mu do zrozumienia, że go ma.

Myślałam, że padnę ze śmiechu :) David był również świetny w tym filmie

:D Naprawdę powalający, dosłownie :P    Film bardzo mi się podobał.

Tak jak pisałam do pewnego miejsca jest prześmieszny, a potem mamy

akcje moralizującą. Muszę przyznać, że nawet na mojego chłopaka

pracoholika to podziałało :)

reklama
reklama
reklama